Wywiad z Olgą Bończyk

Wywiad z Olgą Bończyk

W kolejnym wywiadzie oddajemy głos Oldze Bończyk. Artystka, której rodzice byli głuchoniemi, opowiada o swoim dzieciństwie – jedną noga w świecie ciszy, drugą w krainie dźwięków. Choć sama nie zdecydowała się na potomstwo, przyznaje, że jej dziećmi są role, projekty, koncerty i piosenki. Aktorka i piosenkarka, znana m.in. z „Na dobre i na złe”, szczerze mówi o przyjaźni w showbiznesie, poszukiwaniu szczęścia oraz o tym, kiedy kobieta przestaje być uwodzicielska.

Patrycja Tomaszczyk: Każdego dnia angażując się w kolejne artystyczne działania, udowadnia, że jest niezwykle wszechstronna. Możemy spotkać ją w teatrze, możemy posłuchać jej koncertu. Równie dobrze sprawdza się w kolejnych rolach związanych z przedsięwzięciami telewizyjnymi. Olbrzymią popularność zdobyła, wcielając się w rolę w postać dr Edyty w serialu „Na dobre i na złe”.

Dziś od tej roli się absolutnie nie odżegnuje, ale jestem bardzo ciekawa, jak wspomina czas pracy na planie. Jak teraz po latach wspomina ekipę, jakie to były emocje? Jakie wrażenia? O tym wszystkim mam nadzieję, już za chwilę będzie okazja porozmawiać. Liczę na to, że dowiemy się również tego, jakie są jej najbliższe plany zawodowe. Moim gościem będzie Olga Bończyk.

Za nami pierwsza gala GentleWoman, jesteśmy tuż po, jakie wrażenia na gorąco? Olga Bończyk: Jestem szczęśliwa. Każda Nagroda, zwłaszcza taka, którą się otrzymuje niespodziewanie, a ta właśnie taką była sprawia chyba najwięcej radości. Tydzień temu dostałam telefon, że zostałam wyróżniona Gali, że mam przyjechać i odebrać statuetkę. Znaleźć się w gronie cudownych kobiet, które swoją pracą swoim życiem, swoją postawą potwierdzają, że bycie kobietą to nie tylko element piękna i wdzięku, ale również kobieta potrafi stać mocno na nogach.

Potrafi zbudować swoją markę, swoją firmę, być kimś ważnym potrzebnym, wspierającym, znaleźć się wśród takich kobiet to tylko radość, przyjemność i wyróżnienie. P. Tomaszczyk: Olga na co dzień zajmujesz się bardzo wieloma rzeczami, które gdzieś jednak przeplatają się i mają wspólny mianownik.

To oczywiście działania artystyczne, a więc grasz śpiewasz, piszesz teksty? Która z tych dyscyplin, którymi się zajmujesz, daje ci najwięcej energii? Olga Bończyk: Kiedy miałam 5 lat w, marzyłam o tym, żeby zostać artystką, żeby stać na scenie. Koncertować, żeby być aktorką. Już wtedy czułam, że to będzie właściwie mottem mojego życia. Wówczas nie rozdzielałam tego, na co jest ważniejsze.

Czy aktorstwo czy ja tego chcę? Po prostu chciałam stać na scenie, potem szkoła muzyczna, skończyłam ją, zrealizowałam wszystkie swoje marzenia, śpiewam, koncertuje, mam swoich cudownych muzyków jazzowych, z którymi koncertuje. Stoję na scenie teatralnej, stoję przed kamerą na planie filmowym, spełniłam swoje marzenia. Gdyby ktoś dzisiaj odebrał mi choćby jeden z tych elementów, byłabym uboższa. Nie chcę tego rozdzielać, nie chcę tego klasyfikować.

Nie chcę mówić, co jest dla mnie ważniejsze, bo wszystko jest dla mnie bardzo ważne. Ja spełniam swoje marzenia z dzieciństwa. Więc mam nadzieję, że nigdy nie będę postawiona w takiej sytuacji, żebym musiała coś wybrać, co jest ważniejsze, co jest lepsze, to jest wartościowsze, bo wszystko dla mnie jest bardzo ważne. Traktuję wszystko bardzo serio, bardzo profesjonalnie. Do każdej z tych dróg przygotowuje się.

Polecamy również
Wywiad z Olgą Bończyk
UDOSTĘPNIJ
Skip to content