Na obecne trendy funkcjonujące w życiu społecznym mają znaczący wpływ kanony urody.  W czasach prehistorycznych najistotniejszym atutem kobiety była płodność, a jej rolą – urodzenie jak największej liczby dzieci. Dzieła sztuki z tego okresu bardzo wyraźnie podkreślają te elementy kobiecej sylwetki, które kojarzą się z płodnością i macierzyństwem. Rzeźby i malowidła przestawiają kobiece ciało o bujnych kształtach, dużych piersiach i szerokich biodrach. Dobrym przykładem jest tu pochodząca z czasów prehistorycznych figurka Wenus z Willendorfu o krótkich nogach, bardzo szerokich udach, rozległych biodrach, z wydatnym brzuchem i biustem. Wszystkie te atrybuty kojarzą się z archetypem matki mogącej wykarmić swoje potomstwo nawet w ciężkich warunkach.

 

Ascetyczna anoreksja

Zataczająca coraz szersze kręgi religia chrześcijańska uznawała ciało za zbędny balast symbolizujący ułomność człowieka, więzienie dla duszy. Zachęcała do ascetycznego umartwiania. Rozwijał się kult Maryi Dziewicy, która przedstawiana była jako piękna, młoda i eteryczna kobieta, ubrana w fantazyjnie upięte szaty, emanująca pięknem wynikającym z nieskalanego grzechem ducha. Czasy te stworzyły ideał kobiety delikatnej, kruchej, szczupłej, bladej i jasnowłosej. Eteryczność i subtelność świadczyły nie tylko o wysokim uduchowieniu, ale też o słabości i bezbronności kobiety w opozycji do męskiej siły. W czasach średniowiecza za atrakcyjne uchodziły twarze z wysokim czołem, i podobno niektóre panie nawet wyskubywały włosy z przodu głowy, by ich wizerunek zbliżył się do pożądanego ideału. Na dworze królowej Elżbiety kobiety dla osiągnięcia jasnej cery stosowały środki na bazie takich trujących składników takich, jak: arszenik, rtęć czy wilcza jagoda. Powszechne były także praktyki ascetyczne polegające na umartwianiu ciała poprzez noszenie włosienicy, opasek z kolcami, biczowanie oraz praktyki tzw. świętej anoreksji, czyli skrajnego postu polegającego np. na odżywianiu się jedynie eucharystią. Drastyczny post oznaczał odrzucenie ciała jako ziemskiego balastu i wprowadzał w stan ekstatycznych wizji. 

Od kobiety Rubensa po romantyczną delikatność

W okresie baroku takie niepożądane dziś cechy, jak grube uda i ramiona, podwójny podbródek czy fałdki na brzuchu cieszyły się dużym uznaniem. Kształty kobiet stały się pełne aż do przesady, czego przykład stanowią obrazy Petera Rubensa, który malował panie o dużych pośladkach i biuście podkreślanym często suknią z głębokim dekoltem. Podobno w tych latach o statusie majątkowym mężczyzny świadczyła sylwetka jego żony. Im bardziej była ona podobna do typowej „kobiety Rubensa”, tym bogatszy był jej mąż. Z tego nurtu wyłamywały się jednak portrety z kręgu protestanckiego, w których podkreślano skromność i prostotę. W czasach oświecenia do łask powróciła szczupła i smukła sylwetka. W cenie był także wysoki wzrost. Suknie i fryzury osiągały absurdalne rozmiary i kształty, czego najlepszym przykładem są obszerne suknie, które nie mieściły się w drzwiach i trzeba było pokonywać je wchodząc bokiem. Również fryzura z przyczepionym do niej modelem statku wiele mówi o zamiłowaniu ówczesnych do przesady. Przełom XVIII i XIX wieku przyniósł z kolei kobiecość romantyczną, zwiewną, delikatną i eteryczną. Kobiety tego czasu miały być subtelne i wrażliwe, z białą cerą, lekko zaróżowionymi policzkami, nieśmiałym spojrzeniem i czystą duszą. Ubiór miał podkreślać urodę, a pastelowe, jasne barwy i lekkie tkaniny – budować wrażenie łagodności. Fryzury były inspirowane stylem starożytnej Grecji. Popularne były suknie z lejących materiałów, z talią podniesioną aż pod samym biust. 

Wiktoriański wzorzec aseksualnej laleczki

Z czasem pas sukien obniżał się, a damskie stroje zaczęły nadawać kobietom wyraz niewinnej dziecinności. Szerokie i nie sięgające kostek spódnice, czepeczki oraz mnóstwo ozdób sprawiało, że dorosłe kobiety przypominały lalki i był to zamierzony efekt podkreślający fakt, że stanowiły one własność męża. Szerokie suknie nabierały coraz większych rozmiarów wymuszając dystans społeczny. W dalszym ciągu wygląd kobiety miał podkreślać jej funkcję społeczną – żony, której wygląd określa status małżonka. Wzorce te miały nie tylko uzewnętrzniać delikatność, ale także niezdolność do podjęcia pracy. Uzasadniały tendencję do izolowania kobiety oraz panujące przekonanie, że należy jej zapewnić życie na wysokim poziomie. W modzie była podkreślona pudrem śnieżna bladość twarzy okolonej ciemnymi włosami i ciemne cienie pod oczami. Taki wygląd symbolizował przynależność do określonej klasy i rasy. Poza tym zachowanie przeźroczystego wręcz odcienia cery oznaczało , że kobieta nie wychodzi zbyt często na zewnątrz, co z koli sygnalizowało, iż lubi ona przebywać w domu, dzięki czemu nadaje się do roli żony i matki. Opalona skóra oznaczała wówczas niski status społeczny. Kobiety stosowały więc specjalne pudry, a także piły ocet, który miał działanie wybielające skórę i wyszczuplające. Włosy noszono upięte w kok z przedziałkiem pośrodku.

kanony urody dawniej i dziś
W erze wiktoriańskiej kobiety przypominały lalki.

 

Ponadczasowa talia osy

 Epoka edwardiańska (początek XX wieku) upłynęła w modzie pod znakiem talii osy. Faworyzowana w tym czasie sylwetka była smukła, wysoka, z dużym biustem, rozległymi biodrami i niesamowicie wąską talią oraz długą szyją. Ten standard byłby niemożliwy do osiągnięcia w sposób naturalny, dlatego nieodzowne były specjalnie uszyte gorsety, które nadawały sylwetce specyficzny wygląd zwany „gołębią piersią”. Jako, że istniała już fotografia, głębokie wcięcie w talii można było osiągnąć również przy pomocy fotomanipulacji. Panie, które chciały mieć talię osy nie tylko na zdjęciu, ale także na co dzień, czasami specjalnie zarażały się tasiemcem, by schudnąć. Skutkiem były nie tylko chroniczne biegunki i nieświeży oddech, ale również wiele innych poważnych dolegliwości. Na szczęście można było nabyć leki umożliwiające pozbycia się pasożyta, lecz nie było to łatwe. Modna była charakterystyczna, duża objętościowo fryzura z włosami upiętymi na górze głowy w luźny kok, zwana „cottage loaf”, czyli wiejski chleb, i która często ozdobiona była piórami. Ideałem piękna była twarz z dużymi, nieco opadającymi powiekami. Taki wzorzec idealnej kobiety stworzył amerykański ilustrator Charles Gibson. W taki oto sposób artystyczna wizja jednego człowieka odcisnęła piętno na wyglądzie kobiet tamtej epoki i nierzadko była przyczyną do podejmowania przez nie ogromnego wysiłku oraz absurdalnych wyrzeczeń, by zbliżyć się przynajmniej do stworzonego ideału. Dobrze widziany był również przepych – im więcej ozdób, tym lepiej. Popularne były na przykład tak groteskowo wielkie kapelusze, że panie musiały podpierać się parasolkami dla zachowania równowagi.

Od około roku 1910, poprzez całe lata dwudzieste XX wieku pojawiły się nowe trendy i próby uwolnienia się z krępującej swobodę ruchów mody. To właśnie w tych czasach miał swój początek ruch sufrażystek walczących o prawa kobiet. Ideałem stała się drobna, niska, chłopięca sylwetka bez wcięcia w talii, z opadającymi ramionami i małym biustem. Modny stał się mocny makijaż i orientalne ozdoby na włosy, pojawił się też nowy model ubioru: luźne suknie zwężane w okolicach kostek, odchodzono też od gorsetów. Niestety zastąpiono je innym rodzajem spętania: doły sukni były tak wąskie, że uniemożliwiały swobodne chodzenie, prowadząc niekiedy do wypadków. W latach dwudziestych sukienki stały się krótsze i szerokie. Miały odebrać ciału krągłości i nadać mu prosty, geometryczny wygląd. Po raz pierwszy w historii modne stało się obcinanie włosów na krótko, w stylu boba. Brwi były krótkie, opadające w dół i malowano tylko środkową część ust. 

Złota era Hollywood

W 1938 magazyn „LIFE” ogłosił, że kanon kobiecego piękna znów uległ zmianie. Złota era Hollywood, trwająca od lat 30. do 50. XX wieku, po raz kolejny wypromowała sylwetkę cechującą się krągłościami. Ideałem ponownie stała się figura klepsydry z talią osy oraz dużym biustem. Jak można zaobserwować w starych filmach, panie stylizowały brwi tak, że wydawały się one znajdować bardzo wysoko. Cienie do powiek były delikatne, a cały efekt makijażu skupiał się na dramatycznych rzęsach w towarzystwie czerwonych ust. W czasach powojennych modne stały się charakterystyczne fryzury ze spiętymi wysoko lokami zwanymi „victory rolls”, zaś w latach 50. figura klepsydry była dodatkowo podkreślana przez sukienki w stylu „new look” z mocno rozszerzanym dołem, a także przez bieliznę nadającą piersiom szpiczasty kształt. Wszystkie panie, nawet szczupłe, nosiły mocno opinającą bieliznę nadającą sylwetce pożądaną formę. Ta stylistyka przesadnego podkreślania kobiecych atrybutów nawiązywała do ówczesnych tendencji powrotu pań do ich tradycyjnych ról żon i matek po traumatycznych przeżyciach II wojny światowej. 

kanony urody dawniej i dziś
W Złotej Erze Hollywood ideałem stały się kobiety o figurze klepsydry.

 

Co przyniesie przyszłość?

Teraz ideałem kobiecego piękna jest sylwetka naturalna, tendencje dążą do akceptowania własnego ciała takim, jakie jest. Fryzurę dobieramy do kształtu twarzy, kolor włosów do karnacji, a strój do typu sylwetki. Nadszedł czas, kiedy wreszcie każda z nas może czuć się komfortowo we własnej skórze bez presji zmuszającej nas do ścigania nieosiągalnej perfekcji. 

UDOSTĘPNIJ

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Close Popup
Privacy Settings saved!
Ustawienie prywatności

When you visit any web site, it may store or retrieve information on your browser, mostly in the form of cookies. Control your personal Cookie Services here.

These cookies are necessary for the website to function and cannot be switched off in our systems.

Technical Cookies
In order to use this website we use the following technically required cookies
  • wordpress_test_cookie
  • wordpress_logged_in_
  • wordpress_sec

Odrzuć
Zapisz
Zaakceptuj