Kiedy księżna Kate usiadła przed kamerą, by z niezwykłym opanowaniem opowiedzieć światu o swojej diagnozie nowotworowej, najwięcej emocji wzbudziły jej słowa o dzieciach. Przyznała, że wraz z księciem Williamem potrzebowali czasu, by przekazać te wieści George’owi, Charlotte i Louisowi w sposób „odpowiedni dla nich”. To wyznanie poruszyło tysiące kobiet. Bo choć większość z nas nie żyje w pałacach i nie ucieka przed obiektywami paparazzich, w obliczu choroby stajemy przed tym samym, paraliżującym dylematem: jak powiedzieć o tym najmłodszym? O emocjach, odwadze, pułapkach komunikacyjnych oraz o tym, jak w dobie kryzysu nie zapomnieć o sobie, rozmawiamy z Beatą Czerny – psychologiem, psychoterapeutą i psychoonkologiem z Gabinetu GENEZA w Tychach.

Redakcja: Świat wstrzymał oddech, gdy księżna Kate z odwagą wyznała: „Mam nowotwór”, podkreślając od razu, że największym wyzwaniem dla niej i męża była rozmowa z dziećmi. Zanim jednak rodzic usiądzie na brzegu dziecięcego łóżka, sam musi zmierzyć się z pierwszą falą szoku. Z jakimi emocjami pacjentów najczęściej spotyka się Pani w swoim gabinecie w tych pierwszych, krytycznych dniach po odbiorze wyników?

Beata Czerny (Gabinet GENEZA Tychy): Moment diagnozy to prawdziwe trzęsienie ziemi. W gabinecie widzę u pacjentów przede wszystkim potężny szok, niedowierzanie oraz wszechogarniający lęk – nie tylko o własne przetrwanie, ale o los całej rodziny. Często pojawia się silne poczucie bezradności i naturalny odruch obronny, który brzmi: „Nie powiem im, nie chcę ich martwić”. Dorosłym wydaje się, że milczeniem zbudują mur ochronny wokół swoich dzieci. Tymczasem to właśnie przedłużająca się cisza potęguje lęk, powodując, że najmłodsi zaczynają tworzyć w głowach własne, często dużo bardziej przerażające scenariusze, obwiniając siebie za napiętą atmosferę w domu. Dlatego kluczowe jest uporządkowanie własnych emocji ze specjalistą, zanim wejdziemy w dialog z dzieckiem.

Redakcja: Co dokładnie dzieje się z psychiką dziecka, gdy wyczuwa, że „coś jest nie tak”, ale dorośli milczą lub zbywają je półsłówkami?

Beata Czerny: Dzieci to genialni obserwatorzy. Ich radary bezbłędnie wychwytują zmiany: widzą zaczerwienione oczy, słyszą urywane rozmowy telefoniczne czy nagłe zmiany w planie dnia. Kiedy dorośli to ignorują i powtarzają, że „nic się nie stało”, dziecko traci zaufanie do własnych zmysłów. Może zacząć fantazjować, że choroba to kara za jego złe zachowanie, że zaraziło rodzica lub że sytuacja jest tak beznadziejna, że nawet dorośli boją się o niej mówić. Nierzadko objawia się to poprzez problemy ze snem, wycofanie z grupy rówieśniczej, a u nastolatków – ucieczkę w bunt lub przejmowanie roli dorosłego opiekuna domu. Otwarta i dopasowana do wieku rozmowa ucina to destrukcyjne fantazjowanie.

Psychoonkologia
Fot. Engin Akyurt

Redakcja: W swojej praktyce wykorzystuje Pani między innymi Racjonalną Terapię Zachowania (RTZ) oraz Terapię Simontonowską. Jak rodzic, w oparciu o takie metody, powinien „poukładać” własne emocje, odzyskać minimalny spokój i przygotować samego siebie do tej najtrudniejszej rozmowy?

Beata Czerny: To bardzo ważne pytanie, ponieważ z pustego dzbanka nie nalejemy. Terapia Simontona uczy nas skupienia na „tu i teraz” oraz budowania zdrowej nadziei, która pozwala czerpać z życia, nie przywiązując się jednak obsesyjnie do jednego, gwarantowanego rezultatu. Z kolei Racjonalnej Terapii Zachowania (RTZ) zaczynamy od rozpoznania myśli, które nasilają stres, na przykład przekonania „moja rodzina sobie beze mnie nie poradzi”. Ten nurt pokazuje, że emocje są następstwem przekonań, a nie wydarzeń. Zanim rodzic pójdzie do dziecka, musi oddzielić medyczne fakty od własnych katastroficznych interpretacji. Pomaga w tym proste pytanie: „Czy te myśli pozwalają mi czuć się tak, jak chcę i czy pomagają mi rozwiązać problem? Jeśli nie, uczymy się je w gabinecie restrukturyzować. Gdy rodzic wyciszy własny umysł, przekazuje ten spokój dziecku. Zmiana perspektywy, na przykład zastąpienie katastroficznej myśli realną informacją, zmniejsza napięcie i pozwala spojrzeć na sytuację z większym dystansem.

Redakcja: Jakie minimum informacji powinno paść na samym początku? Jak powiedzieć „mam raka” prostym językiem, unikając suchego, medycznego żargonu, ale i infantylnych ogólników?

Beata Czerny: Najlepiej trzymać się faktów, podając je w łagodny sposób. Kluczowe jest nazwanie choroby i słowo „rak” lub „nowotwór” musi paść, w przeciwnym razie eufemizmy sprawią, że dziecko poczuje się oszukane. Powinniśmy wskazać, gdzie w ciele choroba się umiejscowiła i zapewnić, że zespół mądrych lekarzy robi wszystko, by pomóc. Dla najmłodszych świetnie sprawdza się metafora, którą możemy powiedzieć, że w ciele pojawiły się niesforne komórki, które zachowują się jak „nieproszeni goście” lub „chwasty w pięknym ogrodzie”, i leki muszą je stamtąd wyrzucić. Zawsze dodajemy dwa komunikaty ratunkowe: to nie jest twoja wina i tą chorobą absolutnie nie można się zarazić.

Redakcja: Jak inaczej rozmawiać z przedszkolakiem, inaczej z dzieckiem w wieku wczesnoszkolnym, a jak z nastolatkiem, który może samodzielnie „wygooglać” naszą diagnozę?

Beata Czerny: Przedszkolak potrzebuje krótkich, konkretnych komunikatów i fizycznej bliskości; jego głównym lękiem jest to, czy ktoś go odbierze z przedszkola, dlatego skupiamy się na zapewnieniu poczucia bezpieczeństwa. Dzieci w wieku szkolnym zadają już bardzo dużo pytań. Mogą mieć też błędne przekonania, że każdy rak to wyrok. Trzeba im cierpliwie wyjaśniać proces leczenia, znieczulać na zmiany wyglądu i odpowiadać zgodnie z wiedzą medyczną. Natomiast rozmowa z nastolatkiem musi być absolutnie partnerska i szczera do bólu. Oni i tak znajdą informacje w sieci, często te najgorsze. Zamiast zakazywać, lepiej wspólnie analizować wiarygodne źródła, na przykład zapytać: „Czytałeś coś o tym? Porozmawiajmy, co udało ci się znaleźć”.

Redakcja: Dzieci potrafią zadać brutalnie szczere pytania: „Czy umrzesz?”, „Czy to moja wina?”, „Kto będzie się mną opiekował?”. Jak mądrze na nie reagować?

Beata Czerny: Bądźmy autentyczni. Nigdy nie zaprzeczajmy, gdy dziecko obawia się o nasze życie. Na pytanie o śmierć warto odpowiedzieć: „Rozumiem, że się boisz. Nowotwór to poważna choroba, ale medycyna ma ogromne możliwości. Skupiamy się na leczeniu krok po kroku. Cokolwiek się wydarzy, masz wokół siebie ludzi, którzy cię kochają i nigdy nie zostaniesz sam”. Nie składajmy jednak obietnic bez pokrycia. Ważne jest, by przyznać się do niewiedzy. Powiedzenie: „Nie wiem, jak to będzie wyglądało, ale obiecuję, że o wszystkim ci opowiem”, uczy dziecko, że niepewność można znieść, jeśli ma się wsparcie.

Diagnoza nowotworu
Fot. Engin Akyurt

Redakcja: Księżna Walii bardzo mocno zaakcentowała, że jej rodzina potrzebowała przestrzeni „w zaciszu domowym”, by oswoić temat przed poinformowaniem opinii publicznej. My nie wydajemy oświadczeń w BBC, ale mamy sąsiadów, pracodawców, social media. Jak wyznaczać granice otoczeniu?

Beata Czerny: Podejście księżnej Kate to wzór dbania o dobrostan rodziny, najpierw chronimy własne gniazdo, potem informujemy świat. Kobiety po diagnozie bardzo często tracą energię na bycie „uprzejmymi” dla wścibskich znajomych czy współpracowników. Mamy pełne prawo decydować, komu powierzamy naszą historię. Warto asertywnie, lecz spokojnie mówić: „Dziękuję za troskę, ale na tym etapie potrzebuję skupić się wyłącznie na leczeniu i spokoju moich dzieci. Nie chcę o tym dyskutować”. Bardzo pomocnym narzędziem jest wyznaczenie jednej zaufanej osoby w rodzinie (np. siostry lub przyjaciółki), która stanie się swoistym „rzecznikiem” i będzie przekazywać bieżące informacje reszcie otoczenia, zdejmując ten ciężar z barków pacjentki.

Redakcja: Jakie pułapki komunikacyjne lub wynikające paradoksalnie z najlepszych intencji, rodzice popełniają najczęściej?

Beata Czerny: Głównym błędem jest trywializowanie powagi sytuacji, czyli słynne: „Nic się nie martw, to tylko taki mały zabieg”, co odbiera dziecku możliwość przygotowania się na realne, widoczne zmiany w wyglądzie mamy. Drugą pułapką jest tzw. zmowa milczenia w rodzinie, gdy dorośli potajemnie szeptają po kątach. Trzecim, niezwykle szkodliwym mechanizmem, jest obciążanie dziecka swoimi lękami do tego stopnia, że wchodzi ono w rolę opiekuna dorosłego (parentyfikacja), lub zmuszanie go do „ciągnięcia za język”, gdy w danym momencie potrzebuje po prostu pomilczeć i się pobawić.

Redakcja: Wkrótce pojawia się nowa codzienność: wizyty w szpitalu, utrata włosów, dni, w których mama po prostu nie ma siły wstać. Jak o tym opowiadać?

Beata Czerny: Trzeba przygotować dziecko z wyprzedzeniem. Zapowiedzieć, że leki uderzające w komórki rakowe są tak silne, że uszkodzą też cebulki włosów, ale odrosną. Wytłumaczyć zmianę podziału ról w domu w sposób bardzo zadaniowy: „Przez najbliższy miesiąc to tata będzie robił śniadania, a mama będzie więcej spać, by organizm miał siłę walczyć”. Konkretne fakty łagodzą niepewność. Warto zachować jednak nienaruszalne rytuały, nawet jeśli to ma być tylko wspólne 15 minut trzymania się za ręce w łóżku przy czytaniu książki? To stabilizuje dziecięcy świat.

Redakcja: Badania pokazują, że dzieci w takich sytuacjach bywają bardzo ciche, uśmiechnięte i nie chcą sprawiać problemów, ukrywając swoje emocje. Jak rodzic może przebić ten mur milczenia?

Beata Czerny: Dzieci robią to z ogromnej miłości, nie chcąc przysparzać dodatkowego bólu cierpiącym rodzicom. Psychoonkologia uczy, że dorosły musi modelować pokazywanie uczuć. Kiedy mama czuje niemoc, może powiedzieć: „Dzisiaj płaczę i złoszczę się na tę chorobę. Ty też masz prawo być zły, że odwołaliśmy wyjazd. Każde twoje uczucie jest tutaj ważne”. Dobrym pomysłem jest zachęcenie dziecka do wyrażania emocji poprzez rysowanie lub pisanie pamiętnika, w którym może wykrzyczeć swoje smutki.

Redakcja: A co ze szkołą i środowiskiem rówieśniczym? Angażować nauczycieli czy to tylko nasza, prywatna sprawa?

Beata Czerny: Zdecydowanie powinniśmy włączyć placówki edukacyjne. Nauczyciel i pedagog szkolny muszą wiedzieć, że dziecko przeżywa w domu kryzys egzystencjalny. Może mieć gorsze stopnie, być agresywne lub wręcz przeciwnie zapadać się w sobie. Nie chodzi o zdradzanie całego protokołu medycznego, ale poinformowanie, że „sytuacja zdrowotna w rodzinie jest bardzo trudna, proszę o zwrócenie szczególnej uwagi na moje dziecko”. Uprzedzenie rówieśników uchroni też ucznia przed nieczułymi pytaniami wynikającymi z dziecięcej niewiedzy.

Choroba rodzica
Fot. Engin Akyurt

Redakcja: Zdarzają się sytuacje dramatyczne, choroba jest nieuleczalna, wkraczamy w etap paliatywny. Jak przekazać tak bolesną informację, dając oparcie?

Beata Czerny: Na tym etapie zasada jasności jest jeszcze ważniejsza. Unikamy słów takich jak „mama zasnęła” lub „odeszła”, ponieważ u małych dzieci rodzi to bezpośredni lęk przed zasypianiem lub złudną nadzieję, że mama zaraz wróci. W obliczu nieuchronności warto powiedzieć łagodnie, lecz stanowczo: „Lekarze zrobili wszystko, co było możliwe, ale leki już nie działają. Będę z tobą tak długo, jak potrafię. A potem, choć nie będę mogła cię przytulić fizycznie, zostaną tu osoby, z którymi ustaliliśmy, jak będzie wyglądało twoje życie”. Taka rozmowa bywa rozdzierająca, ale daje dziecku szansę na wejście w proces pożegnania.

Redakcja: W jakim momencie domowe rozmowy przestają wystarczać i powinniśmy poprosić o wsparcie specjalistę? Jakie sygnały alarmowe u dziecka powinny nas zaniepokoić?

Beata Czerny: Zapraszam do czujności, gdy zaobserwujemy przedłużające się wycofanie, problemy somatyczne (bóle brzucha, moczenie nocne), silną agresję, zachowania autostymulujące lub gdy u starszych dzieci pojawiają się myśli destrukcyjne. Co równie istotne – po pomoc powinni zgłosić się też sami dorośli, gdy czują, że lęk ich całkowicie paraliżuje. Konsultacja w poradni psychoonkologicznej to nie jest kapitulacja, to najwyższy akt odpowiedzialności i świadome zarządzanie kryzysem, zarówno pacjenta, jak i tzw. „pacjenta drugiego rzutu”, czyli rodziny.

Redakcja: Widząc osoby publiczne, takie jak księżna Kate, które z idealnym makijażem, spokojnie i perfekcyjnie wypowiadają się o swojej walce, „zwykłe” pacjentki mogą odczuć presję. Czy takie historie pomagają, czy wpędzają kobiety w kompleksy?

Beata Czerny: Każdy z nas jest tylko człowiekiem i ma prawo do swoich słabości. Tego typu wystąpienia świetnie zdejmują tabu z choroby nowotworowej, uświadamiając, że rak nie wybiera, jednak niosą też ryzyko „toksycznego porównywania”. Księżna miała wsparcie całego sztabu wizerunkowego. Statystyczna pacjentka w Polsce często jest przytłoczona logistyką leczenia, niepewnością finansową i bywa z tym w domu sama. Traktujmy medialne wyznania jako inspirację do odwagi, by przełamać ciszę, ale dajmy sobie absolutne prawo do tego, że u nas w domu mogą panować łzy, dresy, potargane włosy i zmęczenie. Ważna jest miłość i autentyczność komunikacji, a nie scenografia.

Redakcja: Wyobraźmy sobie czytelniczkę naszego portalu, która przed chwilą odebrała najtrudniejszą diagnozę w swoim życiu. Za godzinę wróci do domu, gdzie czekają na nią dzieci, a w głowie ma tylko jedno: „Nie dam rady im tego powiedzieć”. Od jakich trzech małych kroków powinna zacząć jeszcze dziś?

Beata Czerny:

  1. Daj sobie prawo do tlenu: Zanim wejdziesz w rolę matki bądź przez chwilę pacjentką. Wypłacz się, usiądź w samochodzie na parkingu lub zadzwoń do partnera czy przyjaciółki, by skanalizować pierwszy wstrząs i „przewentylować” emocje.
  2. Zbierz twarde, proste fakty: Dowiedz się od lekarza, jak brzmi nazwa choroby i jaki jest pierwszy, najbliższy krok w leczeniu. Dzieci na tym etapie potrzebują wiedzieć tylko to, co dzieje się „tu i teraz”.
  3. Wybierz odpowiedni moment: Nie mów o tym w drzwiach ani w biegu. Zorganizuj cichą przestrzeń bez telefonu. Pamiętaj, że nie musisz w tej pierwszej rozmowie powiedzieć absolutnie wszystkiego. Możesz ją zakończyć słowami: „Na razie tyle wiemy. Gdy dowiem się czegoś więcej, od razu wam powiem. A teraz po prostu pobądźmy razem”.

Redakcja: Bardzo dziękujemy za tę pełną wsparcia i wiedzy rozmowę.


Beata Czerny – psycholog, psychoterapeuta, psychoonkolog. Na co dzień wspiera pacjentów onkologicznych i ich rodziny w Gabinecie GENEZA w Tychach. Wywiad przeprowadzony dla portalu Gentlewoman.eu

UDOSTĘPNIJ

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Close Popup
Privacy Settings saved!
Ustawienie prywatności

When you visit any web site, it may store or retrieve information on your browser, mostly in the form of cookies. Control your personal Cookie Services here.

These cookies are necessary for the website to function and cannot be switched off in our systems.

Technical Cookies
In order to use this website we use the following technically required cookies
  • wordpress_test_cookie
  • wordpress_logged_in_
  • wordpress_sec

Odrzuć
Zapisz
Zaakceptuj