Zakupowy szlak – Paryż versus Londyn

Te miasta dzieli nie tylko kanał La Manche, ale także modowe DNA, którego początków można upatrywać się w pierwszych centrach handlowych – ich historie mogą intrygować bardziej niż niejedna książka. Jak na bazarze Wszystko zaczęło się w XV wieku w Istambule. Turecki Grand Bazar dał początek centrom handlowym i wciąż nazywany jest ich kolebką. Na przestrzeni wieków galerie stawały się coraz ważniejszymi punktami kultury masowej, zachwycając nie tylko szerokim dostępem do towarów, ale także architekturą i historią. Domy handlowe w Paryżu i w Londynie, co roku przyciągają miliony turystów witrynową wirtuozerią oraz mnogością dóbr. Niektóre jednak oferują coś więcej – zachwycają architekturą i historią, charyzmą założycieli oraz innowacyjnym pomysłem na sprzedaż. W pierwszym zestawieniu „Zakupowego szlaku” pod lupą znajdą się dwie stolice mody, a w nich miejsca, w których oprócz modnych ubrań można znaleźć jeszcze ślady rewolucji handlowej. Esencja stylu pod kopułą Rok 1893. Niewielka pasmanteria na rogu ulic La Fayette oraz de la Chaussée-d’Antin w Paryżu. Z każdym kolejnym rokiem powiększa się, by w końcu zająć całą kamienicę, a finalnie stać się dziesięciopiętrową galerią handlową. Lafayette było pierwszym miejscem, w którym klienci mogli odbierać towar w pełni zmysłowo. Dotykanie produktów i przymierzanie ich, co w XXI wieku jest normą, było wtedy niemałą rewolucją w świecie mody. Kuzyni Theophile Bader i Alphonse Kahn jako pierwsi wprowadzili także stałe ceny, wysyłkę katalogów i znane nam już dobrze wyprzedaże. W tamtym czasie podobne działanie podejmowała tylko angielska firma Morris & Co., która zajmowała się sprzedażą tapet.
shutterstock_320377151
Wnętrza galerii Lafayette w Paryżu
Francuzki, zgodnie z panującymi obyczajami, stanowiły najliczniejszą grupę klienteli, lecz w galerii było miejsce także dla towarzyszących im mężczyzn, którzy w poczekalni znaleźli cichy kąt, gdzie mogli zatopić się w aktualnej prasie. Lafayette od dekad przyciąga nie tylko bogactwem produktów, ale także niebanalną architekturą w stylu art deco i pochodzącą z przełomu XIX i XX wieku kopułą. Eleganckie balkony w stylu barokowym wychodzą na panoramę Paryża, a słońce wpadające przez szklany dach, tworzy niepowtarzalną atmosferę galerii. Nic dziwnego, że to miejsce inspirowało artystów. Impresjonista Caillebotte uwiecznił galerię na obrazie „Mężczyzna na balkonie, Bulwar Haussmanna”, a projektanci mody cyklicznie organizują swoje pokazy w pasmanterii, która stała się jednym z najpopularniejszych domów towarowych. Oxford Street dla przedsiębiorczych Amerykański przedsiębiorca, Harry Gordon Selfridge, ma już za sobą prawie trzydziestoletnie doświadczenie w największym domu handlowym w Chicago – Marshall Field, gdzie zaczynał układając produkty na półkach. Na Oxford Street, która w 1909 roku znajdowała się na przedmieściach Londynu, otwiera dom towarowy, w którym z założenia zakupy mają być dla kobiet tak samo ekscytujące jak seks. Niecodzienne podejście do prowadzenia londyńskiego domu towarowego, widać na pierwszy rzut oka. Witryny sklepowe od samego początku aranżowali najwybitniejsi dekoratorzy, dając początek technice tzw. visual merchandisingu. W serialowych perypetiach Pana Selfridge, jego współpracownik Monsieur Leclair wyjaśnia: „Nie ozdabiam kobiet jak projektanci, ozdabiam przestrzeń, każda witryna w Selfridge, będzie jak obraz, patrząc na nie, ludzie wyobrażać sobie będą siebie w historii, którą opowiadam. Może w witrynie będzie przystojny mężczyzna i jego piękna dama, na która będzie patrzył z namiętnością. Może wybierają się na przejażdżkę. – Umieści pan samochód na witrynie? – Tak, dlaczego nie?”.
shutterstock_70530418
Majestatyczny budynek sklepu Selfridges jest perłą Oxford Street
Przedsiębiorczy Amerykanin był mistrzem reklamy. Wprowadził w życie hasło „Zakupy w Selfridges: przyjemność – rozrywka – wytchnienie”, tworząc tym samym nie tyle miejsce, ile lifestyle. Na ulotkach informował „Everyone’s welcome!”.  A reklamował się przede wszystkim na ulotkach sufrażystek, które na początku XX wieku walczyły o prawa kobiet w Londynie. Harry Gordon Selfridge sympatyzował z tym środowiskiem, udostępniając przestrzenie Selfridges na spotkania kobiet oraz ubierając je w białe sukienki, dzięki którym zadawały szyku i wyglądały schludnie. Centra handlowe, takie jak Selfridges, to nie tylko świątynie zakupów, które wpisują się w modową mapę miast, ale także miejsca, które zachwycają estetyką oraz historią, którą tworzą. Intuicja zamiast kompasu Statystyki podają, że o wiele lepiej globalnie połączonym miastem jest Londyn aniżeli Paryż (A.T. Kearney, 2016), natomiast miasto miłości przyciąga o wiele więcej turystów – 28,9 milionów rocznie (Światowa Organizacja Turystyki, 2016). Od lat te dwa miasta konkurują o miano turystycznej stolicy Europy, zachwycając zupełnie innym stylem życia, kulturą i historią. Joie de vivre, aromatyczna kawa gdzieś w Le Marais, niespieszne spacery wzdłuż Sekwany oraz niewymuszona elegancja – to wszystko można znaleźć w Paryżu. Inny kierunek powinny obrać osoby, które chcą być wabione zapachem orientalnych potraw w China Town, są zaintrygowane wielokulturowy tyglem, a gwarne puby na każdym rogu tylko zachęcają je do przedłużenia nocy. Niezdecydowani powinni jednak kierować się intuicją – zarówno w podróżach, jak i przy odświeżaniu garderoby w europejskich stolicach. Polecamy również
UDOSTĘPNIJ
Skip to content