Hermes Birkin to bez wątpienia nie tylko najdroższa damska torebka na świecie, ale również najbardziej pożądana. Za cenę najbardziej ekskluzywnych modeli należy zapłacić równowartość mieszkania w centrum Warszawy. Jedni uważają to za drogą fanaberię, a inni za inwestycję. Z jednym i drugim nietrudno się nie zgodzić, zwłaszcza, że na model Birkin czeka się nawet kilka lat. To wszystko sprawia, że coraz popularniejszy stał się handel „z drugiej ręki”. Dlatego warto wiedzieć, na co zwrócić uwagę, aby mieć pewność, że torebka jest na pewno oryginalna.

Spis treści:

Historia Hermes Birkin

Teoretycznie torebka paryskiego domu mody Hermes wygląda jak wiele innych toreb dostępnych nie tylko w ekskluzywnych butikach, ale i w sieciówkach. Dlaczego jest jednak aż tak popularna? Wiąże się z nią bowiem pewna legenda, którą na świat wypuścił sam prezes, Jean-Louis Dumas. Głosi ona, że kultowy model torebki powstał, gdy ten poznał w 1984 roku w samolocie aktorkę Jane Birkin. Skarżyła się ona na to, że nie może nigdzie kupić skórzanej torebki, która spełniałaby jej wszystkie oczekiwania. Tak właśnie powstała słynna Hermes Birkin.

Co ciekawe, nawet ta torebka nie była dla aktorki wcale taka idealna. Wielokrotnie wspominała w wywiadach o tym, że jest dla niej za ciężka, w związku z czym już po kilku wyjściach schowała ją na dnie szafy.

Ekskluzywny sklep nie tylko z torebkami

Na tym historia się jednak nie skończyła. Torebkę Birkin wyróżnia to, że jest uszyta ze skóry krokodyla, co również nie spodobało się aktorce, która od lat wspiera działania na rzecz walki o ochronę praw zwierząt. W 2016 oficjalnie wystąpiła więc o zmianę nazwy torebki, aby nie być więcej z nią kojarzona.

Paryski dom mody Hermes to nie tylko słynne torebki, ale również inna galanteria skórzana i dodatki: apaszki, portfele czy paski dla kobiet i dla mężczyzn. Jednak, o ile je można kupić bez problemu, wchodząc po prostu do sklepu, tak z torebką nie jest już tak łatwo.

Hermes Birkin
Fot: Depositphotos

Jak zdobyć Birkin

Na torebkę Hermes Birkin czeka się około 5 lat i aby w ogóle ją zdobyć, należy zapisać się na słynną listę oczekujących. Nie dość, że są one produkowane ręcznie w niewielu egzemplarzach, to jeszcze zawsze każdą z nich wykonuje jeden czeladnik. Właśnie dlatego trwa to znacznie dłużej niż np. przy produkcji torebek Louis Vuitton czy Chanel, gdzie powstają masowo.

Sam prezes Jean-Louis Dumas oficjalnie zaprzecza historiom o listach oczekujących, informując, że wystarczy jedynie pojawić się osobiście w sklepie i nawiązać więź ze sprzedawcą, który postanowi dostąpić nam zaszczytu zakupu najbardziej pożądanej torby świata.

Łowcy torebek

Z jednej strony zakupy w tak ekskluzywnym butiku mogą być niezapomnianym przeżyciem, z drugiej zaś nie wszyscy mają ochotę na spoufalanie się ze sprzedawcą, od którego rzekomo zależy czy w ogóle uda się nam wyjść ze sklepu z wymarzonym egzemplarzem. Z myślą o nich (albo i o własnych korzyściach, zwłaszcza materialnych) pojawili się na rynku tzw. łowcy torebek. To właśnie oni dokonują zakupów modeli Birkin w butikach na całym świecie, a później odsprzedają je z odpowiednim zyskiem. 

Redakcja poleca: Więcej niż modowa marka: Jacquemus, czyli definicja współczesnego francuskiego lifestyle’u

Najdroższa torebka na świecie

A jest na czym zarobić. Ceny torebek domu mody Hermes wahają się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów za sztukę. Najdroższa z nich, Himalayan Niloticus Crocodile Diamond Birkin 30 wykonana jest ze skóry białego aligatora i wysadzana diamentami. Sprzedano ją w 2017 roku za cenę 377000 dolarów w Hongkongu, a jej nabywca do tej pory pozostaje anonimowy. Co więcej, chociaż od tamtej pory pojawiły się kolejne modele i wzory, żadnej z nich nie udało się pobić tego rekordu.

Egzemplarze z drugiej ręki

Ekskluzywność torebki Birkin sprawia, że coraz częściej w internecie pojawiają się jej tańsze imitacje. Na przełomie lat bardzo podobne modele pojawiały się nawet w sieciówkach, jednak zdecydowanie daleko było im do kunsztu słynnej it-bag. I o ile sieciówki jedynie starały się wzorować na najsłynniejszej torbie świata, tak ona sama przyczyniła się do rozpowszechnienia czarnego rynku. W internecie nietrudno znaleźć ogłoszenia osób oferujących sprzedaż oryginalnej Birkin z drugiej ręki.

Analitycy branżowi szacują, że ich cena może wzrosnąć o kolejne 10% w porównaniu do lat poprzednich. W zeszłym roku było to 4%. Oznacza to, że zarobek na jeden torebce może być rzędu nawet kilkunastu tysięcy złotych. Nic dziwnego, że coraz więcej osób decyduje się wypuścić na rynek podróbki, na których można zarobić jeszcze więcej.

Czarny rynek

Według raportu międzynarodowej organizacji gospodarczej OECD z 2019 roku szacuje się, że czarny rynek obejmujący sprzedaż podrabianych towarów stanowi aż 3,3% całego światowego rynku. Jest to około 461 biliardów dolarów rocznie, a liczba ta rośnie z roku na rok. Temat ten, chociaż na pierwszy rzut oka może nie dotyczyć przeciętnego Kowalskiego, jest jednak bardzo ważny. Jak zauważa Alastair Gray, specjalista i badacz w branży fałszerstw, sprzedaż podróbek ma istotny wpływ na rozwój terroryzmu i przestępczości zorganizowanej.

Wsparcie terrorystów

Oczywiście podróbki nie pojawiły się wraz ze stworzeniem słynnej Birkin. Już latając na wakacje do Egiptu, Tunezji czy Turcji 20 lat temu na miejscowych bazarach nietrudno było dostrzec loga od wielkich projektantów: Gucci, Chanel czy Michael Kors. „Oryginalną” torebkę można było kupić w granicach 200 zł. Teoretycznie jest to niewielka kwota, jaką płacimy za odrobinę luksusu, jednak takich torebek sprzedaje się tysiące dziennie.

Bardzo często za ich produkcją stoją spartańskie warunki, w tym także ciężka praca dzieci. Kupując te przedmioty, wspieramy rozwój czarnego rynku, a niejednokrotnie także terrorystów, którzy w ten sposób pozyskują środki na swoje działania.

Podróbka torebki Hermes

Wydawać by się mogło, że dziś każdy może nosić luksusową torebkę, zwłaszcza gdy wpiszemy hasło w wyszukiwarce Instagrama – wiemy, z jak ogromnym zjawiskiem mamy do czynienia. Sam hashtag #hermesbirkin pojawia się tam aż 1,4 mln razy. Klikając w udostępnione zdjęcia, z łatwością można zauważyć, że ze słynną torebką pozują nie tylko gwiazdy znane z pierwszych stron gazet.

Skoro więc nie jest łatwo ją kupić w ekskluzywnym butiku Hermes, w większości muszą pochodzić z czarnego rynku. Niestety często osoby, które decydują się na zakup, nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że kupują podróbkę. Dlatego warto wiedzieć, jak odróżnić ją od oryginału.

The Fake Birkin Slayer – na straży oryginału

Jakiś czas temu na Instagramie powstało konto The Fake Birkin Slayer. Tworzy je grupa anonimowych specjalistów, którzy na podstawie zamieszczonych w internecie zdjęć ocenia czy torebki są oryginalne. W krótkim czasie zebrali już prawie 200 tysięcy obserwujących, a liczba ta stale rośnie. Wiele osób zastanawia się więc dlaczego specjaliści pozostają anonimowi i jaki cel mają ich działania. „Praca, którą wykonujemy, powinna być najważniejszym punktem i tematem dyskusji. Rynek podróbek to przedsięwzięcie przestępcze” – powiedział jeden z członków The Fake Birkin Slayer w wywiadzie dla Harper’s Bazaar Arabia.

Każdego dnia na ich profilu pojawiają się dziesiątki zdjęć demaskujących fałszywki. W ostatnim czasie pojawiła się tam także Caroline Derpieński, polska „celebrytka” na co dzień mieszkająca w Miami.

Caroline Derpieński w ogniu krytyki

Specjaliści z The Fake Birkin Slayer opublikowali zdjęcie Caroline Derpieński, na którym pozuje ze swoją różową Birkin i podpisali „Skąd jest ta torba?” Zawsze, gdy pojawiają się tam zdjęcia z tym podpisem, oznacza to fałszywkę. Nie tylko fani, ale i krytycy czekali na komentarz w tej sprawie. Nasza rodzima gwiazda oczywiście odniosła się do tego w swoim stylu: „A co mam powiedzieć na te bzdury? Diamenty, które kupuję i zakupy, które pokazuję krok po kroku, też przecież są podrabiane, prawda? W ogóle w USA wszystko jest podrabiane. Wszystkie auta są podrabiane, a także homary. Nawet woda w oceanie jest podrabiana, wszystkie palmy na Florydzie też, a kokosy na palmach to plastikowe kule przyklejone na Super Glue.”

Czytaj także: 8 najciekawszych modowych it-girls i influencerek do śledzenia na Instagramie w 2023 roku

Jak rozpoznać oryginał?

Nasuwa się więc pytanie skąd The Fake Birkin Slayer wiedzą, że to jedynie podróbki? Sami twierdzą, że potrafią poznać je już po kilku niewielkich szczegółach. Jeśli natomiast planujemy zakup jednej z nich, warto jest zwrócić uwagę na to, czy dołączony jest do niej zestaw kluczy z kłódką. Są nie tylko specjalnie wygrawerowane, ale również zawierają numer seryjny torby i nazwę Hermes.

W przeciwieństwie do torebek innych znanych domów mody torebki Hermes Birkin nie mają zamieszczanej metalowej płytki z nazwą wewnątrz poszewki. Co ciekawe, nie posiadają także nigdy żadnej metki, a zapakowane są jedynie w specjalną torbę antykurzową.

Hermes Birkin
Fot: Depositphotos

Które polskie gwiazdy noszą podróbki?

Chociaż Caroline Derpieński niewątpliwie chciałaby należeć do grona szczęśliwych posiadaczek Birkin, jak Jennifer Lopez czy Victoria Beckham, która podobno ma ich w swojej kolekcji ponad 100, prawdopodobnie została zdemaskowana. Nie ona jedyna, ponieważ podróbki różnych firm przewijają się na polskim rynku od dawna. Jeszcze kilka lat temu mówiło się głośno o butach sportowych Nike na obcasie, które na jedno z wyjść założyła Doda. Oficjalne oświadczenie przedstawiciela firmy szybko ucięło spekulacje na ten temat. Później artystka tłumaczyła się tym, że dostała je w prezencie od byłego chłopaka i nie zdawała sobie sprawy z tego, że są to podróbki.

Inne znane nazwiska to Anna Samusionek, która kilka lat temu pojawiła na festiwalu filmowym z podróbką torebki Dior czy Marta Grycan, która swego czasu pojawiała się często w podrabianych szpilkach Christiana Louboutina.

Chylak – najbardziej pożądana polska marka

W Polsce także mamy odpowiednik słynnej Birkin. Jedna z polskich projektantek, Zofia Chylak stworzyła kilka lat temu niewielką skórzaną torebkę sygnowaną swoim nazwiskiem. Szybko zyskała popularność nie tylko wśród Polek, które chciały ją mieć w swojej szafie. Mini torebka w kolorze czerni lub czekolady kosztowała w granicach 1000 zł, co nie było zbyt wygórowaną ceną za dobrze skrojoną, skórzaną torebkę. Jej popularność była tak duża, że aby ją kupić trzeba było zapisać się na listę oczekujących. Czas oczekiwania wynosił nawet dwa lata.

Inwestycja czy fanaberia?

Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty za i przeciw warto się zastanowić nad tym, czy zakup słynnej torby z paryskiego domu mody Hermes jest rzeczywiście tylko fanaberią. Jej wartość drastycznie rośnie z roku na rok, co skłania nas ku temu, iż może być to dobrze ulokowana inwestycja na przyszłość. Być może za kilkanaście lat opłacalniej będzie posiadać w sejfie luksusową torbę niż sztabkę złota. Redakcja GentleWoman POLSKA z zaciekawieniem będzie się temu przyglądać.

Redakcja poleca: „Hollywoodzkie kolczyki Barbie, ale jak do tego doszło, nie wiem!”

UDOSTĘPNIJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *