Barbara Tarka, Polka, Ślązaczka, zapalona podróżniczka. W rozmowie z Joanną Stypułą opowiada o swojej przeprowadzce na Kretę, swojej greckiej rodzinie, firmie, którą prowadzi będąc ciągle w biegu i planach na przyszłość. Tarka w drodze postawiła wszystko na jedną kartę. Po studiach spakowała plecak i wyjechała podbijać świat. Wyznaje zasadę, że nawet z najbardziej kwaśnej cytryny można zrobić przepyszną lemoniadę.

Jak narodził się pomysł przeprowadzki na Kretę? „Tarka w drodze”
Moja historia związana jest z turystyką. Skończyłam krakowską AWF, gdzie studiowałam turystykę i rekreację. Zaraz po tym, jak uzyskałam tytuł magistra spakowałam się i postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym. Zatrudniłam się jako rezydentka w dużym biurze podróży. Po dwóch sezonach postanowiłam otworzyć swoją firmę rekrutującą studentów turystyki, którzy chcieliby odbyć swoje zawodowe praktyki w hotelach na wyspach greckich. Część zimy przebywałam w Polsce, rekrutując uczniów i studentów, a od maja do października przebywałam na Krecie. Po kilku latach poznałam tutaj swojego męża i przeniosłam się już na stałe.

Wspierasz studentów organizując im międzynarodowe praktyki zawodowe. Skąd taki pomysł?
Na swoich praktykach nie zarobiłam ani grosza, a kopiowane dokumentów, odbieranie poczty i parzenie kawy przez miesiąc w żaden sposób nie pokazało mi praktycznej strony zawodu. To był punkt wyjścia. Turystyka to sprzedawanie marzeń, to ciągłe interakcje międzyludzkie i przede wszystkim umiejętność działania pod presją czasu i kreatywne rozwiązywanie problemów. 13 lat temu założyłam więc firmę, aby uczniowie i studenci mogli na żywo podpatrywać jak radzą sobie w nietypowych sytuacjach managerowie hoteli. W turystyce wszystko, dosłownie wszystko, może się zdarzyć i praktyki zawodowe powinny, choćby w minimalnym stopniu, nam to uświadomić. To jest też dobry czas, by szkolić języki obce i zdobywać doświadczenie obsługując turystów z całego świata.

Czym zajmuje się założona przez Ciebie firma?
Organizuję wyjazdy dla ludzi, którzy chcą połączyć przyjemne z pożytecznym. Jest to nauka połączona z podróżowaniem, poznawaniem innych kultur, nawiązywaniem nowych znajomości. Takie praktyki pokazują, że można dostawać pieniądze robiąc to, co się kocha. Praktykanci zarabiają miesięcznie około 450-500 euro. Oprócz tego hotelarz zapewnia im przelot na miejsce praktyk, zakwaterowanie i wyżywienie.
W ciągu 14 lat mojej pracy w praktykistudenckie.eu „wydałam za mąż” za Greków co najmniej 20 dziewczyn, zdarzyło się kilka ślubów pomiędzy praktykantami, kilkanaście osób zostało w Grecji na stałe, a setki zaczęły obiecujące kariery w turystyce lub hotelarstwie.
Mam też nadzieję, że młodzi ludzie, dla których często jest to pierwszy, samodzielny wyjazd za granicę, pokonując swój strach i niepewność zyskują wiarę we własne siły, a także odkrywają pokłady energii, która wskazuje im zupełnie nowe ścieżki i możliwości, których nie dostrzegali wcześniej.

Tarka w drodze
archiwum prywatne

Mówi się, że jak jeden Grek zamieszka w jakimś kraju, to tam jest już Grecja. Czy Ty, zamieszkując na Krecie, przywiozłaś tu trochę Polski?
Myślę, że tak. Po wyjściu za mąż nauczyłam się gotować. Rodzina z Polski dostarcza mi mąkę ziemniaczaną, a ja robię tu od czasu do czasu śląski obiad czyli rolady, kluski i czerwoną kapustę. Mąż uwielbia takie jedzenie.

Jak zareagowali na Ciebie greccy sąsiedzi?
W moim przypadku przeprowadzka nie wiązała się z żadnymi zmianami oraz przymusem „przystosowania” się. Znałam mentalność Greków, miałam tutaj swoich znajomych, pracę i do dzisiaj uwielbiam tą wyspę. Mąż jest nietypowym Kreteńczykiem – urodził się w USA ,a jego najbliższa rodzina mieszka w Atenach. Nie bez powodu wspomniałam o greckiej rodzinie. Dla dziewczyn przyjeżdżających tutaj za miłością, może być problematycznym fakt, że Grecy są bardzo rodzinnym narodem, do tego stopnia, że teściowa dla naszego dobra wtrąca się w to, co gotuję, a gromada dzieci kuzyna siedzi w naszej sypialni. Ma to oczywiście swoje dobre i złe strony, ale musimy być świadome, żeby wyraźnie zaznaczyć granice na co chcemy się zgodzić, a na co już nie.

Jakie są Twoje marzenia i nadzieje?

Rok 2020 był dla nas ogromnym wyzwaniem. Ze względu na to, że pracuję w turystyce, zostałam praktycznie z dnia na dzień bez pracy i dochodów. Żeby nie zwariować, otworzyliśmy z mężem nasze kanały na YouTube i od zupełnego zera zaczęliśmy uczyć się edycji i tworzenia filmów. Dzisiaj koncentrujemy się na Krecie, ale w przyszłości swoje podróże, te dalekie i bliższe, chcemy relacjonować na vlogach. Jak będzie dalej, ciągle nie wiemy, ale czekamy na to, co przyniesie los, aby nawet z najbardziej kwaśnej cytryny zrobić przepyszną lemoniadę.

Polecamy również

UDOSTĘPNIJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Skip to content