„Stulecie randki” – Aż do I wojny światowej świat damsko-męskich zależności wiązał sztywny gorset konwenansów. Stosunkowo rzadko ludzie pobierali się z miłości, a małżeństwo traktowane było bardziej jako ekonomiczna transakcja, w której istotną sprawą była nienaganna reputacja. W XIX wieku umowy matrymonialne zaczęły poprzedzać bardziej emocjonalne zaloty.

Na randki z przyzwoitką

Początkowo randkowanie miało na celu zawarcie małżeństwa i tylko w takich okolicznościach było dopuszczalne. Po skojarzeniu pary przez swatkę i zaakceptowaniu kandydata na męża przez rodziców panny, mogło dojść do spotkania. Odbywały się one na ogól w domu rodzinnym kobiety, zawsze w towarzystwie osób z jej najbliższej rodziny, według zasad wszechobecnej etykiety mówiących gdzie patrzeć, co mówić i jak ściskać dłoń.

W połowie lat 20. XX wieku nowoczesne randkowanie wyparło formę zalotów opartą na odwiedzinach w domu. W Polsce zwyczaj ten pojawił się na początku lat 30., przy czym dotyczył wyłącznie obszarów miejskich. Na wsiach nadal dziewczęta oczekiwały na adoratorów w swoich domach, a kawalerzy odwiedzali potencjalne kandydatki na żonę w określone dni tygodnia, zazwyczaj w niedzielę. Do najatrakcyjniejszych dziewczyn przychodziła zazwyczaj grupa chłopców rywalizujących o względy. Wygrywał najwytrwalszy, który zostawał najdłużej i „przesiedział” pozostałych. Okazją do nawiązania bardziej intymnej relacji były zabawy, po których koniecznością było odprowadzenie dziewczyny do domu. Wtedy amant mógł liczyć na coś więcej, niż tylko grzecznościowy flirt towarzyski.

Rozwojowi randkowania w mieście sprzyjała oczywiście miejska infrastruktura – kina, teatry, kawiarnie, restauracje i dansingi. Wtedy także niepisany obowiązek płacenia za rozrywki przez mężczyznę, z ojca panny na wydaniu przeszedł na uderzającego w konkury młodzieńca. Finansowa samodzielność była tym, co niejednokrotnie przesądzało sprawę. Czas prywatek Złoty wiek randki przypada jednak dopiero na lata 50., kiedy świat zdążył już nieco ochłonąć po doświadczeniach II wojny światowej. Podczas gdy na Zachodzie randkowanie przestało już szokować i stało się oczywistością, w Polsce system komunistyczny skutecznie zadbał o to, by młodzież nie miała zbyt wiele czasu na samoorganizowanie się. Co więcej, wszelkie działania prywatne i jakkolwiek odbiegające od systemowej wizji wspólnego dobra społecznego, były źle widziane. Jedynym dniem wolnym od pracy była niedziela. Dopiero w 1972 roku wprowadzono wolne soboty, które stały się okazją do wyjścia gdzieś we dwoje. O ile „chodzenie z kimś” było powszechne dla ówczesnych 16, 17-latków, o tyle problemem było to, gdzie chodzić. Wizyta w kawiarni wiązała się z nie lada wydatkiem, najczęściej więc chodzono do kina lub, znacznie częściej, po prostu na spacer. Odwiedzanie się w domach było już wtedy przestarzałe, nadawało spotkaniu znacznie poważniejszy charakter, a odwiedzającego chłopca stawiało w roli starającego się kawalera. Większą intymność dawały prywatki, na których – najczęściej pod nieobecność rodziców – młodzi mogli sobie pozwolić na publiczne okazywanie uczuć, czułe objęcia i pocałunki. Cyberdating Formuła randki jako spotkania w cztery oczy zaczęła się zmieniać w latach 90. XX wieku, kiedy ludzie coraz chętniej i coraz częściej zaczęli korzystać z dobrodziejstw internetu. W tym czasie właśnie powstały pierwsze serwisy randkowe. Początkowo podchodzono do nich z rezerwą, internet ciągle był nieoswojoną przestrzenią i tego typu nawiązywanie znajomości było ostatecznością. Randkowanie w sieci przez długi czas zarezerwowane było dla tych, którzy całkowicie nie radzili sobie w realu i chowali się za sieciowym avatarem. Stopniowo jednak, wraz z rozwojem technologii, tego typu działania stały się już bardziej popularną rozrywką. XXI wiek to złota era internetowego randkowania (tzw. cyberdating). Randka w realu stała się ukoronowaniem trwającej jakiś czas internetowej znajomości. Mało tego, w XXI w. randka często staje się tylko pretekstem do seksspotkania, po którym obie strony rozchodzą się do domów, o randce zapominają i umawiają się na następną.

Stulecie randki

* Tekst powstał na podstawie książki Piotra Szaroty „Anatomia randki”, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2011. Polecamy również
stulecie randki
Pixabay on Pexels.com
UDOSTĘPNIJ
Skip to content