Kasia – Kobieta w Vanie to jedna druga duetu tworzącego popularny kanał na YouTube – PodróżoVanie. Już przeszło 4 lata temu razem ze swoim mężem Łukaszem rzucili pracę w międzynarodowych korporacjach i ruszyli w podróż po Europie (i nie tylko) kamperem. W maju 2018 roku zamieszkali w własnoręcznie wybudowanym campervanie i rozpoczęli podróż życia, odwiedzając ponad 36 państw. 

Nam opowiada o trudach tej podróży i jak na to wszystko zareagowali ich najbliżsi.

 

Kobieta w vanie

Jak narodził się pomysł wyprawy vanem?
Kobieta w vanie: Pomysł na van life padł ze strony Łukasza. Pewnego wieczoru trafił na filmik o mężczyźnie, który zamienił bardzo dostatnie życie w Dubaju na niewielki kamper. Łukasz utożsamił się z historią tego człowieka, po czym stwierdził, że może i my moglibyśmy spróbować takiego życia, które nazywa się van life.

Jak zareagowałaś?
Sam pomysł powitałam z wielką radością i entuzjazmem, bo od dawna marzyła mi się samochodowa podróż po Europie. Jednak w trakcie przygotowań pojawiły się lęki i niepewność, bywały chwile, gdy zastanawiałam się czy to dobry krok – pozostawienie wszystkiego, co do tej pory osiągnęliśmy i wyruszenie w nieznane. Po podjęciu decyzji wiedzieliśmy, że musimy zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy. Zakładaliśmy, że van life potrwa około roku i nie mieliśmy pojęcia, co będzie dalej. Duże napięcie budziły w nas ciągłe zmiany trasy lub planów wynikające z powodu nieprzewidzianych sytuacji. Dziś van life to dla nas zwykłe życie. Co dzień dziękuję za to, gdzie jestem i z kim.

campervan - nasz nowy dom

A jak do tego pomysłu podeszli Wasi najbliżsi?
Kobieta w vanie: Jeśli chodzi o reakcje w najbliższym otoczeniu były zazwyczaj pozytywne. Oczywiście były także i obawy, szczególnie ze strony mojej rodziny, która żyje w tradycyjny sposób. Jednak z czasem, widząc nasze szczęście i relacje z wypraw, pogodzili się z naszym wyborem i mocno nas wspierają.

Z jakich rozwiązań jesteś szczególnie dumna?
Jesteśmy dumni z całego vana – wszystko, co w nim robiliśmy, robiliśmy po raz pierwszy. Fakt, że van jeździ i że wszystko w nim nadal działa, napawa nas satysfakcją i utwierdza w tym, że nie ma rzeczy niemożliwych.

kobieta w vanie
Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=439089701114193&set=pb.100050395004134.-2207520000..&type=3

Ile już zwiedziliście?
Do tej pory naszym vanem odwiedziliśmy 31 europejskich krajów. Byliśmy na Bałkanach, w Skandynawii, przejechaliśmy Europę centralną oraz półwysep Iberyjski. Marzy nam się podróż na Wschód – na Ukrainę, Białoruś.

Napisałaś swego czasu post o braku prysznica w vanie. Jak się odnajdujesz po wyjściu ze swojej strefy komfortu?
Van life i podróże dla mnie, jako kobiety, były bodźcem to zdefiniowania tego, czym jest kobiecość. Wcześniej pracowałam w świecie mody – byłam Visual Merchandiserem i pracowałam dla różnych marek odzieżowych. Nie wyobrażałam sobie, aby wyjść z domu bez makijażu, czy nie być ubraną zgodnie z trendami. Podróż zaczęła mi uświadamiać, że kobiecość to moje wnętrze i że piękno to tak naprawdę miłość do siebie samej, która jeśli jest pielęgnowana, w pewien sposób promieniuje na zewnątrz. Przyglądam się standardom piękna, temu jak mocno wychowanie i kultura wpłynęły na postrzeganie samej siebie, jak powinnam wyglądać. Podróż pozwoliła mi badać moje granice – przestałam się malować, bielizna, która ma fiszbiny, druty, czy jest obciskająca, poszła w odstawkę. Ubieram się raczej na luzie i wygodnie, choć oczywiście lubię fajne ciuchy. Jednak teraz „fajne” ma dla mnie całkowicie inną definicję – to zazwyczaj dobry, trwały materiał i klasyczny krój. Nie mam problemu z tym, by pokazywać się ludziom w całkowicie naturalnej odsłonie. Choć równocześnie nie czuję też misji, by o tym opowiadać. Myślę, że kto ma wiedzieć, ten wie – czasem dostaję sygnały, że są osoby, które dostrzegają i doceniają to, że jestem w swoim wyglądzie naturalna. Myślę, że to jest najważniejsze i zarazem najtrudniejsze – przerobić w swojej głowie narzucone kulturowo schematy, nauczyć się kochać samą siebie taką jaką jestem.

Czy odkryłaś w sobie jakąś nową rolę – na przykład mistrzynię planowania?
Tak, choć nowe role są związane z twórczością. Napisałam książkę pt. „Wielki Wóz”, o naszych doświadczeniach, o tym skąd wziął się pomysł na van life, jak przebiegały przygotowania i jak wyglądało pierwsze pół roku naszej podróży. Oprócz tego wraz z Łukaszem tworzymy vlogi oraz nauczyłam się robić zdjęcia.

Czy mieliście szansę poznać nowych ludzi, przyjaciół?
Oczywiście! Ludzie są nieodłączną częścią naszej podróży. Na początku zdarzało nam się korzystać z zaproszeń Polaków, którzy mieszkali w odwiedzanych przez nas krajach. To było niesamowite doświadczenie, bo osoby, które ledwo znaliśmy wpuszczały nas do swojego życia i traktowały, jak część rodziny. Obecnie coraz częściej spotykamy na trasie polskie ekipy van lifersów, szczególnie, że na naszym kanale video pokazujemy ich sylwetki oraz kampery w serii tzw. Van tour.

Udaje Wam się utrzymać z wyznaczonego budżetu?
Nie ma wyjścia, musimy się zmieścić. Na szczęście życie w vanie nie jest drogie, nasz miesięczny budżet zamyka się w kwocie mniej więcej 1000 euro, na naszą dwójkę. Teraz jest trochę łatwiej, nasza działalność w internecie pozwala nam na zarabianie pieniędzy, rozwijamy nasz sklep online, gdzie sprzedajemy książki i gadżety związane z podróżami.

Jak dzielicie się rolami w podróży i w życiu?
Śmiejemy się, że ja jestem pięknym umysłem, artystyczną duszą, która wymyśla różne pomysły, a Łukasz jest odpowiedzialny za tę bardziej przyziemną część naszego życia – jak na przykład prowadzenie firvmy, którą musieliśmy otworzyć, gdy wydawaliśmy naszą książkę.

Kiedy planujecie zakończenie podróży?
Myślę, że nigdy! Na pewno kiedyś skończymy ten etap podróżowania, w naszym Wielkim Wozie. Kiedy kupimy kawałek ziemi w Portugalii, na pewno zatrzymamy się tam na chwilę. Jednak ja nie wyobrażam sobie życia bez podróży i van life’u, dlatego po przerwie pewnie wyruszymy dalej.

Wierzę, że jeszcze kawał życia przed nami, dlatego nie czuję potrzeby, by już dziś zaplanować, albo wyznaczać sobie dokładne daty, kiedy odwiedzimy np. nowe kontynenty. To może stać się za dwa lata, ale równie dobrze za 10. Wszystko przychodzi we właściwym czasie.

UDOSTĘPNIJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Skip to content