Za nami oscary 2021. Narzekania na nudę i pretensjonalność oscarowej gali są już tradycją. Mieszanka patosu, suchych żartów i rozwlekłych przemów jest takim samym znakiem rozpoznawczym uroczystości, jak czerwony dywan i wspaniałe kreacje. Nic więc dziwnego, że producentom znów nie udało się znaleźć chętnych do objęcia sterów tej ociężałej machiny i 93. gala wręczenia Nagród Akademii Filmowej musiała obyć się bez prowadzącego. Przez ceremonię gości prowadził głos z offu oraz wybrane gwiazdy, które odczytywały werdykty jury. I wcale nie było to największe odstępstwo od oscarowej tradycji. Ceremonia z pandemią w tle Ze względu na trwającą pandemię, po raz pierwszy od 20 lat ceremonia nie odbyła się w murach Teatru Dolby – w tym roku goście zgromadzili się w budynku zabytkowej stacji kolejowej Los Angeles Union Station. We wnętrzu rodem z „Wielkiego Gatsby’ego” zgromadziło się zaledwie 150 osób – producenci starali się odnaleźć złoty środek między epidemicznymi obostrzeniami a decorum oscarowej gali. Obyło się więc bez maseczek i kiepskiej jakości obrazów z komputerowych kamerek – ekipy poszczególnych produkcji rozsadzono przy osobnych stolikach, a część nominowanych z zagranicy była obecna za pośrednictwem starannych live streamów. Oscary 2021 na swoich właścicieli czekały na stoliku obok mikrofonu – zrezygnowano z bezpośredniego wręczania statuetek. Oprócz pandemicznych procedur, w oczy rzucało się karkołomne tempo rozdawania nagród, mające skrócić ceremonię do minimum. Choć jest to zrozumiałe w świetle pandemii i nieustannych narzekań na długość gali, trudno oprzeć się wrażeniu, że równie dobrze wyniki można było opublikować na stronie internetowej Akademii. Choć położono nacisk na przedstawienie nominowanych (zwłaszcza tych mniej rozpoznawalnych) i nie ograniczano laureatom czasu na wygłoszenie mowy, ceremonia miała wyrazistość tektury. Podczas przemówień nieco ciekawiej wybrzmiała mowa Chloé Zhao odbierającej nagrodę za najlepszą reżyserię i Tylera Perry’ego nagrodzonego statuetką za działalność humanitarną. Uwagę przykuł też Thomas Vinterberg dedykujący swojego Oscara tragicznie zmarłej córce i Frances McDormand, emocjonalna na swój szorstki sposób.
kadr z filmu „Nomadland”
Statuetki rozdane Co zatem z kwestią najważniejszą, czyli nagrodzonymi filmami? Tegoroczna gala oscarowa była dziwną mieszanką werdyktów przewidywalnych i nie do końca zrozumiałych. Trzy statuetki zdobył faworyt sezonu, czyli „Nomadland” – wchodząca w dialog z klasycznym kinem drogi opowieść o współczesnych amerykańskich nomadach. Jako najlepszy film nieanglojęzyczny, zgodnie z przewidywaniami, docenione zostało duńskie „Na rauszu”. Traktujący o Czarnych Panterach dramat „Judas and the Black Messiah” zdobył 2 nagrody, podobnie jak muzyczna „Ma Rainey: Matka bluesa”, animowane „Co w duszy gra”, portretujący niesłyszących „Sound of Metal”,  składający hołd klasycznemu kinu hollywoodzkiemu „Mank” i kameralny „Ojciec”. Pewnym zaskoczeniem był czwarty Oscar dla Frances McDormand oraz Oscar za montaż dla „Sound of Metal”. Nic jednak nie przebije szoku związanego z nagrodą dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Choć z żelazną pewnością typowano zmarłego niedawno Chadwicka Bosemana („Judas and the Black Messiah”) nieoczekiwanie nagrodę otrzymał Anthony Hopkins za rolę w „Ojcu”. O skali zaskoczenia może świadczyć fakt, że Hopkinsa nawet nie było na gali, a dla bardziej wzruszającego efektu nagrodę dla najlepszego aktora przesunięto na sam koniec ceremonii.
kadr z filmu „Na rauszu”
Nowe idzie Po latach oskarżeń o zachowawczość i brak zróżnicowania, 93. gala wręczenia Oscarów wyraźnie starała się przełamać tę tendencję. Wśród nominowanych znalazło się wiele kameralnych filmów skoncentrowanych na społecznych problemach i użyczających pola marginalizowanym grupom. Więcej przestrzeni zyskali czarnoskórzy twórcy, kobiety oraz filmowcy z zagranicy. Tematyka walki o prawa obywatelskie, niepełnosprawności, wykorzystania seksualnego, kryzysu ekonomicznego prawdopodobnie nigdy nie zarysowała się tak wyraźnie, spychając na drugi plan eskapistyczne blockbustery. Oczywiście, w dużym stopniu odpowiedzialna jest za to pandemia, która zmusiła dystrybutorów do przesunięcia zaplanowanych na ten sezon wielkich premier. I trudno nad tym ubolewać – więcej opowieści, a mniej widowiska powinno wyjść hollywoodzkiemu kinu na zdrowie.

Oscary 2021

Nagrodzeni SCENARIUSZ ORYGINALNY Emerald Fennell „Obiecująca. Młoda. Kobieta.” SCENARIUSZ ADAPTOWANY Christopher Hampton, Florian Zeller „Ojciec” FILM MIĘDZYNARODOWY „Na rauszu” Thomas Vinterberg AKTOR DRUGOPLANOWY Daniel Kaluuya „Judas and the Black Messiah” CHARAKTERYZACJA I FRYZURY Sergio Lopez-Rivera, Mia Neal, Jamika Wilson „Ma Rainey: Matka bluesa” KOSTIUMY Ann Roth „Ma Rainey: Matka bluesa” REŻYSERIA Chloé Zhao „Nomadland ” DŹWIĘK Nicolas Becker, Jaime Baksht, Michellee Couttolenc, Carlos Cortés, Phillip Bladh „Sound of Metal” KRÓTKOMETRAŻOWY FILM AKTORSKI Travon Free, Martin Desmond Roe „Dwóch nieznajomych” KRÓTKOMETRAŻOWY FILM ANIMOWANY Will McCormack, Michael Govier „Jakby coś, kocham was ”   FILM ANIMOWANY Pete Docter, Dana Murray „Co w duszy gra” KRÓTKOMETRAŻOWY FILM DOKUMENTALNY Anthony Giacchino, Alice Doyard „Colette ” PEŁNOMETRAŻOWY FILM DOKUMENTALNY Pippa Ehrlich, James Reed, Craig Foster „Czego nauczyła mnie ośmiornica” EFEKTY SPECJALNE Andrew Jackson, David Lee, Andrew Lockley, Scott Fisher „Tenet” AKTORKA DRUGOPLANOWA Yuh-Jung Youn „Minari ” SCENOGRAFIA Donald Graham Burt, Jan Pascale „Mank” ZDJĘCIA Erik Messerschmidt „Mank ” MONTAŻ Mikkel E. G. Nielsen „Sound of Metal ” MUZYKA ORYGINALNA Trent Reznor, Atticus Ross, Jon Batiste „Co w duszy gra” PIOSENKA „Fight For You” (muzyka: H.E.R. & Dernst Emile II; tekst: H.E.R. & Tiara Thomas) „Judas and the Black Messiah” NAJLEPSZY FILM „Nomadland” Chloé Zhao AKTORKA PIERWSZOPLANOWA Frances McDormand „Nomadland” AKTOR  PIERWSZOPLANOWY Anthony Hopkins „Ojciec” Polecamy również
UDOSTĘPNIJ
Skip to content